Ja nie miałem poczucia przekręcania Arsenalu, ale strasznego denerwowania kibica. Każda walka o górną piłkę to faul dla Bayernu. Van Buyten prawie złamał nogę Giroud - bez faulu.
Od dzisiaj jestem zdania, że na mecze kiedy nie mamy nic do stracenia, Gervinho się przydaje. Niby najbardziej chaotyczny piłkarz świata, ale jest strasznie pewny siebie. Czasem coś potwornie sknoci, ale po wejściu ożywił z AOC ofensywę. Denerwujący Rosicky, za dużo strat, mimo obiecującego początku. Pewny Fabiański, co cieszy.
W Bayernie nikt nie zasługuje na pochwałę. Mimo awansu, grali jak frajerzy. Robben wraca do formy z poprzednich sezonów, czyli głowa w dół, mija wszystkich i strzał w trybuny.



