Liverpool w tym meczu wygląda jakby ktoś z 11 przypadkowo spotkanych na ulicy gości skleił naprędce drużynę i wystawił ją w meczu Premier League.
Tak od Gerrarda i Allena w kierunku obrony to jest kompletny dramat co oni robią. A już Johnson w swojej nieporadności przechodzi dzisiaj samego siebie.Chyba nigdy nie przestanie mnie zastanawiac jak można było za tak słabego obrońce dać taką górę pieniędzy.
Wyraźny jest brak defensywnego pomocnika niestety i wyraźny brak lidera bloku defensywnego. Niestety ani Agger ani Skrtel mimo upływu lat nie dojrzeli do przewodzenia obronie. Zastanawia mnie na ile wynika to z cech charakteru obu piłkarzy a na ile przyczyniła się do tego dominująca pozycja przez wiele sezonów Carraghera.
Sturridge po fenomenalnym początku zrobił sie cholernie nonszalancki co w pewnych momentach jest zaleta ale na dłuższa metę tylko i wyłącznie szkodzi.



