Re: Reprezentacja Polski (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Re: Reprezentacja Polski (zbiorczy)

Post autor: Morrow » 27 mar 2013, 14:44

Heh jak niewiele potrzeba jeśli chodzi o piłkę nożną w Polsce żeby odwrócić nastroje i nastawienie o 180 stopni. Fornalik po klęsce Smudy dostał pewien kredyt zaufania i dwa remisy z Czarnogórą i Anglią wystarczyły aby znowu uwierzyć, że da się stworzyć coś fajnego z tą grupą ludzi. Wystarczył jednak jeden mecz z Ukrainą aby wszystko to spalić i przywołać bolesne wspomnienia z Euro. Nie ma chemii w tym zespole i nic nie wskazuje na to, że ta chemia się nagle pojawi. Jeśli mecz przy pełnym stadionie kibiców, po kompromitującym Euro, żałosną akcją z dachem przed meczem z Anglią i kilku kiepskich meczach towarzyskich nie był w stanie w tych gościach wyzwolić woli walki, agresji i chęci zabijania się dla narodowych barw to trudno przypuszczać, że nagle za kilka miesięcy zaobserwujemy całkiem inną mentalność. Żeby było śmieszniej Ukraina wcale nie zagrała jakiegoś kosmicznego meczu, katastrofalne błędy Polaków i błyski indywidualności sąsiadów wystarczyły, my też mieliśmy graczy, którzy mogliby zrobić to samo dla nas, różnica była taka, że Ukraina wbrew wszystkiemu stanowiła kolektyw i zespół, który wiedział, że dobry wynik musi wygryźć a Polska to wciąż ten sam podzielony zespół z gwiazdkami i wyrobnikami, który nie wie jak ma pracować razem a w dodatku doszło do tego jakieś dziwne podejście do meczu i w efekcie jedne z największych kompromitacji i rozczarowań ostatnich lat, porównywalne z przebiciem balonika Smudy podczas meczu z Czechami.

Dlaczego piszę o meczu z Ukrainą? Ano dlatego, że to wczorajsze spotkanie IMO kompletnie nic nie znaczy, co prawda pokazało kilka smutnych faktów, o tym jednak dalej. Czy wygralibyśmy 15:0 po pięknych klepkach czy 2:0 po dwóch karnych to dla mnie ten mecz i tak nic by nie zmienił. Było wiadomo kilka miesięcy temu, że u siebie wygramy kilkoma bramkami jak każda drużyna, która ma aspiracje jechać do Brazylii, testem był mecz w piątek.

Byłem przeciwnikiem zatrudnienia Fornalika od początku nie dlatego, że uważam go za słabego trenera. IMO na polskie realia to całkiem niezły fachowiec ale brakuje mu charyzmy i autorytetu. A to przy tej grupie zawodników i jej mentalności jest niezbędne. O ile przez lata mieliśmy pokolenia gwiazdorków, dla których życiowym sukcesem był wyjazd za granicę, zagranie kilku meczów i sprawdzanie konta z perspektywy ławki tak teraz pojawiło się kilka indywidualności kojarzonych w europejskiej piłce, które sprawiają wrażenie graczy mających aspiracje osiągnąć coś więcej niż tylko grzanie ławy w pierwszym z brzegu zagranicznym klubie. Dodając do takiej grupy naszą polską mentalność żeby ze zlepku takich gości zrobić drużynę, która będzie stanowiła kolektyw trzeba autorytetu, człowieka, który przedstawi swoją wizję, zarazi nią zespół i będzie miał w nim niepodważalną pozycję i autorytet.

Mam wrażenie, że drużyna jest podzielona, na tych fajnych i tych mniej fajnych a sam Fornalik podobnie jak Smuda nie ma szacunku całego zespołu. Owszem takie trio z BVB powinno ślepo słuchać każdego, niezależnie czy to Klopp, Probierz czy Fornalik ale mam wrażenie, że pracując na co dzień z charyzmatycznym Niemcem nie potrafią z takim zaangażowaniem oddać się wizji, wydaje się, że z każdym meczem coraz bardziej kulawej, Fornala. Z jednej strony nie można sobie pozwolić na pomijanie graczy, którzy wyróżniają się na arenie międzynarodowej na wręcz niespotykaną w ostatnich latach w Polsce skalę i to przez tak długi okres. Z drugiej jednak potrzebny jest ktoś kto będzie miał posłuch, potrafił trzasnąć drzwiami, złapać za niewyparzone pyski, pominąć albo posadzić jednego z drugim na ławie i kto w przerwie takiego meczu z Ukrainą będzie wiedział jak obudzić drużynę. Fornalik nie wygląda i nigdy nie wyglądał na takiego człowieka. Jak go głaskano i był pewien kredyt zaufania wszystko było ok, jak przyszło jednak niepowodzenie i fala krytyki wychodzi na to, że tę drużynę trzyma sobie kilka jednostek a trener sam do końca nie wie co ma zrobić.

Owszem, nasz potencjał ludzki nie powala już od lat. Z drugiej strony jeśli chodzi o indywidualności mamy też kilka nazwisk, o których Engel czy Janas mogli tylko śnić. Oczekujemy od nich więcej niż od innych i mamy do tego prawo, warto jednak też wziąć pod uwagę, że funkcjonują oni dobrze w drużynach, które pracują jak świetnie skonstruowane maszynki. Reprezentacja Polski IMO na ten moment nie jest drużyną tylko zlepkiem przypadkowych, grających na co dzień lepiej lub gorzej ludzi, którzy się średnio lubią i rozumieją, tu nie ma drużyny a co dopiero maszynki. Nie demonizowałbym też braku typowej "10", przydałby się ktoś taki ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Moglibyśmy mieć i Zizou za plecami Lewandowskiego a Ukraińcy w piątek i tak mogliby nam wbić te 5 bramek bo minimum tyle powinni strzelić. Jak nie ma się np. Messiego to zabija się o wynik i nadrabia charakterem jak robili to Ukraińcy, u nas nie dość, że plan na mecz był słaby to i głowy nie pracowały bo miałem wrażenie, że po pierwszej połowie mecz się skończył.

Żeby nie było nie uważam, że problem leży jedynie w sferze mentalnej. Wczorajszy mecz z amatorami obnażył kilka strasznych niedociągnięć. Od braku pomysłu na grę i różnych jej wariantów nawet na tle amatorskiej drużyny przez kiepską i chaotyczną organizację gry po totalny brak przygotowanych stałych fragmentów gry. Mieliśmy 19 rzutów rożnych + kilka wolnych z bocznych sektorów boiska i grając przeciwko drużynie księgowych, bankowców i urzędników ani razu nie stworzyliśmy z tych stałych fragmentów gry poważnego zagrożenia. Niektóre rzeczy niezależnie od przeciwnika, zaangażowania i wyniku robi się mechanicznie, u nas tego kompletnie nie ma. Bramki wpadły albo po nabitych rękach i karnych, juniorskich błędach w kryciu Piszczka i Teodorczyka albo przegrywaniu pojedynków biegowych przez amatorów. Na palcach jednej ręki można policzyć przemyślane i wypracowane akcje naszej drużyny, to pokazuje, że praca trenera z drużyną poszła w złą stronę bo po tych kilku miesiącach jakiekolwiek efekty muszą być widoczne a tymczasem my się wręcz cofamy w rozwoju choć nie bardzo jest z czego.

Wróć do „Polska”