Re: Liverpool (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Sergek
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 11693
Rejestracja: 07 lip 2010, 11:55
Reputacja: 973

Re: Liverpool (zbiorczy)

Post autor: Sergek » 31 mar 2013, 17:40

W pierwszej połowie byliśmy cholernie bezpośredni jeżeli chodzi o naszą grę, brakowało takiego uspokojenia i poklepania piłką. W drugiej połowie się to pojawiło i od razu ujawniła się słabość zawodników AV. Pomimo tego, że pierwsze 45 oglądałem na zdenerwowaniu, byłem jakoś pewien, że tego nie przegramy. Przy bramce Benteke chyba znów pogubiła się nasza obrona, jak dobrze pamiętam to Johnson trochę zawalił. Tak jak wcześniej również nie był zbyt pewien w obronie, ale za to nadrabiał to grą w ofensywie, tak teraz nie ma nawet i tego drugiego. W słabym stanie jest nasza defensywa, zważywszy na to, że sezon temu to ona była naszym najmocniejszym punktem. Nie zgodzę się z Damianem co do oceny Hendersona. Ze swoją energią przypomina mi Kuyta (Dirk, tęsknię!), niejednokrotnie naciskał dziś naszych rywali czy też brał na siebie odpowiedzialność za grę. Kocham patrzeć na to jak się cieszy po bramkach, jest w nim tyle emocji. Zaliczył cholernie duży progres, w momencie jego wyjścia sam na sam z Guzanem przeleciała mi przez głowę identyczna sytuacja w którymś tam meczu ze Stoke, gdzie z identycznej pozycji strzelał, nie trafił za pierwszym razem, dobitki również do siatki nie wpadły - teraz na luzie przeniósł piłkę nad bramkarzem i swoimi gestami pokazał coś w stylu "Fuck you, I am Henderson", tak dalej. Mizerny był za to Lucas. Dużo fauli, straty piłki, nie raz Benteke po prostu przebiegał sobie obok niego. Oby w końcu wrócił do swojej dawnej dyspozycji. Liczę, że kupimy dla niego zmiennika, liczę, że będzie to Diame. Opcja tania, obeznana z ligą - chyba, że scouci mają w zanadrzu równie dobrą opcję z innej ligi, choć tego się nie spodziewam ani trochę. Coutinho początkowo nie chciałem, ale jeżeli ma tak grać, to dobrze się stało, że do nas trafił. Niesamowicie dużo widzi na boisku. Jeszcze fajnie by było żeby przypakował choć trochę, bo komicznie wyglądają jego niektóre pojedynki z obrońcami. Suarezowi dziś bardziej wychodziło zakładanie siatek niż strzelanie, niestety nie miał dziś na sobie swoich szczęśliwych butów. Na szczęście RVP nie strzelił nic, więc Luis wciąż jest na prowadzeniu jeżeli chodzi o bramki. Miałem wspomnieć o czymś jeszcze, ale wyleciało mi to z głowy.

Celem jest przegonienie Evertonu. Na więcej nie ma co liczyć. To jest jak najbardziej w zasięgu i trzeba się na tym skupić. Najgorsze jest to, że nad Suarezem wisi zagrożenie zawieszeniem na dwa mecze za żółte kartki, tam chyba do 10 brakuje mu 1. Oby jej nie dostał, bo byłoby to dla nas wielkim osłabieniem. Na Anfield czekają nas dwa, prestiżowe mecze - Chelsea i derby Merseyside, na które już zacieram ręce. Szczególnie czekam na ten drugi, mam nadzieję na zemstę za ostatnią wizytę na GP, skąd powinniśmy wyjechać jako zwycięzcy, ale cóż. W ogóle fajnie by było zanotować powtórkę z derbów z poprzedniego sezonu. Ten poniedziałkowy wieczór wciąż jest jednym z niewielu miłych momentów związanych z Liverpoolem w ostatnim czasie.

Obrazek

:lol:

Wróć do „Anglia”