Zgadzam się, na młodzież trzeba stawiać, ale na 17 czy 18 latków, a nie ludzi po 20, którzy dalej uważani są za nadzieję. Ponadto zatrudniać obcokrajowców z głową. Wiadomo, że trafione transfery trafiają się rzadko. Przyszedł do Wisły Holender znany z dobrych ruchów i od razu przyszła bomba w postaci Meliksona. Przyszedł Jaliens, którego CV wyglądało na najbardziej imponujące w historii polskiej ligi. Nie udało się w 100%, ale była to dobra próba. Później się trochę dwójka Maaskant - Valckx zapędziła z różnymi Lameyami czy Boukharim, ale oni mieli króciutkie kontrakty i nie tworzyli kominu budżetowego.
Ogromnym minusem jest dla mnie chęć sprowadzania zawodników z krajów południowosłowiańskich. W niższych polskich ligach takich Bunoz (?) czy Jovanoviców są pęczki.
Jeszcze wrócić, patrząc pod uwagę tempa rozwoju piłki, prehistorycznych czasów, czyli Clebera i Marcelo. Cleber przyszedł do Wisły w wieku 32 lat z przeciętniaka ligi portugalskiej (wtedy całkiem nieźle sobie radzili) i pokazał całej lidze jak wygląda profesjonalizm. Marcelo z kolei był dla mnie zawodnikiem, który mógłby grać na każdej pozycji, a i tak byłby wyróżniającym się piłkarzem.
Trochę namąciłem, ale przechodzę do sedna. Jeżeli polska piłka ma się rozwijać, to musi przemieszać zawodników z zagranicy z wychowankami. Ale jest różnica czy dany wychowanek uczy się grać od 24 letnich anonimów z Serbii/Bośni itd. czy też od zawodników, którzy naprawdę wnoszą jakość do zespołu. Najbardziej w Wiśle już mi szkoda Stolarskiego. Kulawik go wpuścił w PP, zagrał tam kilkanaście minut, pokazał kilka obiecujących zagrań, aż prosi się, aby wystawić go w lidze. Ale lepiej niestety stawiać na Boguskiego albo na nowego Daniela Bruda, czyli Michała Chrapka. Można się jeszcze zastanowić ilu zdolnych napastników marnuje się w Wiśle, podczas gdy na ławce siedzi wspaniały Sikorski.



