Re: Liverpool (zbiorczy)

Daaaamian
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7708
Rejestracja: 23 lip 2007, 2:20
Reputacja: 0

Re: Liverpool (zbiorczy)

Post autor: Daaaamian » 15 kwie 2013, 20:03

Obrazek

Piękne ujęcie.

Odnośnie tego, co napisałem o Pardew. Facet rok walczył z Newcastle o awans do Ligi Mistrzów i ostatecznie sezon zakończył na 5. miejscu ze stratę ledwie pięciu punktów do najniższego miejsca na podium, które padło łupem Arsenalu. Dla odmiany w tym sezonie Newcastle gra żenująco słabo, nie widać w tej drużynie żadnego pomysłu na grę, a defensywny nastawienie póki co przyniosło 17. porażek po 33. kolejkach i stratę 59. bramek. Dla porównania na zakończenie tamtego sezonu Newcastle przegrało 11. meczów i straciło łącznie 51. bramek. Drużyna zanotowała ewidentny regres i nic nie wskazuje na to, że to ulegnie zmianie. Przede wszystkim, jak już powiedziałem, Newcastle brak pomysłu na grę, a przecież Pardew ma w swojej kadrze zawodników, którzy w piłkę i piłką grać potrafią. Facet zupełnie nie potrafi tego wykorzystać.

Dobrze, że Newcastle nie musi czekać 7 lat na zwolnienie Alana... :lol:
metol pisze:Idąc tym tropem to zwolnijcie też w pizdu Rodgersa, bo Liverpoolowi nie przystoi okupowanie 7 miejsca w lidze z 9 porażkami na koncie.
W ten sposób odniosłeś się do mojej wypowiedzi w temacie o Newcastle. Porównanie moim zdaniem zupełnie nietrafione. Przede wszystkim z powodów, o którym sam tutaj pisałeś - to sezon przejściowy, a po takim nikt Brendana zwalniać nie będzie. Poza tym drużyna notuje progres i trzeba być ślepym, by tego nie zauważyć. Mam tu na myśli oczywiście sposób gry, a nie miejsce w tabeli. Drużyna w końcu ma styl gry, czego od brakowało od sezonu 09/10 (z przerwą w 10/11, kiedy drużynę objął Dalglish i nie kończyło się na jego słowach o pass and move, ale faktycznie takiej grze Liverpoolu). W porównaniu do poprzedniego sezonu już teraz Liverpool strzelił 12 bramek więcej. Stracił co prawda już dokładnie tyle samo, ale to nie powinno dziwić, bo obrona gra wyżej i przeszła z krycia indywidualnego na strefowe, do tego zostało praktycznie wyeliminowane wybijanie piłek na oślep (nawet Carragher zaliczył w tym aspekcie gry gigantyczny wręcz progres), a obrońcy starają się wyprowadzać piłkę z linii obrony krótkimi podaniami (co zaowocowało asystą Skrtela przy trafieniu Teveza na początku sezonu, kiedy wdrażanie nowego sposoby gry było w początkującej fazie). Tak drastyczne zmiany nie mogły przejść bez echa. Zresztą pół linii obrony jest do wymiany, bo jak widać nie każdy obrońca radzi sobie w stylu gry Rodgersa. Punktowo też notujemy progres - tamten sezon zakończyliśmy z 52. oczkami na koncie, w tym, na pięć kolejek przed końcem sezonu, mamy 50. punktów. Wynik w poprzedniego sezonu z pewnością zostanie pobity. To jednak najmniejszy problem. Najważniejsze, że Rodgers pokazuje, że wie co robi i pod jego okiem drużyna nabiera kształtów. Jak przed przyszłym sezonem klub odpowiednio się wzmocni i zatrzyma Suareza (albo przynajmniej zastąpi go w lepszy sposób, niż zastąpiono Torresa), to będzie można na poważnie włączyć się do walki o Ligę Mistrzów. Za rok taryfy ulgowej nie będzie, ale teraz Brendan może spać spokojnie. Słusznie zresztą.
metol pisze:Taką drwinę akurat bym sobie darował, bo Everton akurat w obecnym momencie tak daleko od LM nie jest i gdyby nie fakt, że w obecnym sezonie bardzo brakowało nam w miarę solidnego napastnika to mogłoby (a może i powinno) być o te kilka oczek więcej.
Nie drwię z Evertonu, daleko mi do tego. Drwię z tego, że Carroll mógłby dla Was czynnikiem decydującym o załapaniu się do Ligi Mistrzów.

Wróć do „Anglia”