Skoro o Pardew mowa to cały ten ubiegły sezon z walką o 5 miejsce to przecież JEGO zasługa. Osiągnął nadspodziewanie dużo, pewnie więcej niż oczekiwali sami fani Newcastle i chyba z tego względu należy mu się kredyt zaufania. Pragną zauważyć, że np. mój Everton po sezonie w którym zajął 4 miejsce, w następnym już zajął dopiero 11 i to po teoretycznie sporych wzmocnieniach. Oczywiście były głosy, żeby Moyesa zwolnić w pizdu, ale Blue Bill mu zaufał, a ten odpłacił się kolejnym już niezłym sezonem. Nie mówię, że Pardew jest idealny i to co gra jego Newcastle w tym sezonie jest wystarczające, ale zawsze wierzyłem, że zaufanie w futbolu ma jednak znaczenie. Poza tym dziwi mnie to, że masz znacznie większy kredyt zaufania dla Rodgersa niż powinni mieć fani Newcastle dla Siwego. Oczywiście sytuacje obu drużyn w tabeli różnią się dramatycznie, ale chciałbym zauważyć, że Liverpool to jeden z najlepszych klubów w historii angielskiej piłki, jeden z najbardziej utytułowanych, ale także wciąż posiadający ambicje do przynajmniej walki o najwyższe cele. Pomimo przejściowości obecnego sezonu ja naprawdę byłbym mocno niezadowolony z Waszych osiągnięć.
Nie chce zbyt głęboko wchodzić w wątek Newcastle, ale na brak ich sukcesów w tym sezonie składa się wiele czynników i nie wszystkie są one zależne od Pardew. O syndromie 'kaca' po dobrym sezonie już pisałem i jest to sprawa przecież dość powszechna (tzw. objawienia jednego sezonu), do tego dochodzi np. odejście Ba, kontuzje kluczowych piłkarzy czy ich absencja podczas PNA. Newcastle w dodatku też zrobiło sporą rewolucję w składzie, a i myślę że na tym nie zakończyli i w lecie możemy się spodziewać kolejnego zaciągu (z Francji oczywiście
Co do tej drwiny, to ja nie pisałem, że drwisz z Evertonu. Chodziło mi o to, że masacra może mieć o tyle rację, że w przeciągu całego sezonu brakowało nam napastnika, który gwarantowałby bramki od czasu do czasu. Anichebe był często kontuzjowany, Jelavić kopie się po czole, Mirallas też coś chwilę lądował na rehabilitacjach... Na dobrą sprawę 1, 2 lub 3 bramki w niektórych spotkaniach mogłyby przesądzić o tym, że bylibyśmy na pozycji Arsenalu lub Tottenhamu. Nie będę przywoływał wszystkich spotkań w których zdecydowanie dominowaliśmy i nie miał kto strzelić zwycięskiej bramki, bo każdy zespół z takimi problemami się od czasu do czasu boryka (vide Liverpool z Reading). Jednak w przypadku Evertonu braki w ataku są nadzwyczaj widoczne, zresztą cała kadra jest zdecydowanie za wąska jak na zespół aspirujący choćby o grę w LE. Wystarczy spojrzeć jak wygląda u nas klasyfikacja najlepszych strzelców. Najlepszy wynik ma u nas ma Fellaini (12 bramek), a potem ex aequo Anichebe, Osman i Jelavić (8 goli), dopiero potem Mirallas (7 trafień), który zaczął strzelać dopiero w ostatnim miesiącu. Dla porównania w tamtym sezonie Jelavić w pół roku zdobył już 11 bramek więc różnica jest dramatyczna. Wtedy polegaliśmy na nim, a w tym już nie mamy w zasadzie na kim. Nie twierdzę, że Andy z miejsca by stał się naszym 'tym kimś', ale te 6 bramek (o ile dobrze pamiętam) jakie strzelił dla WHU bardzo możliwe że dałoby nam już LM.
A jeśli o Rodgersa chodzi przekonamy się w następnym sezonie. Czyli co, jeśli nie włączycie się de facto do walki o mistrzostwo to Rodgers out? Czy zadowalacie się miejscem o LM, walką o LM, miejscem w LE czy czymś może jeszcze innym?



