Czasem z takimi piłkarzami jak Carroll trzeba zaryzykować. Czasem się to opłaci innym razem nie. Ja myślę, że w Liverpoolu zabrakło mu wsparcia takiego jakie miał np Rooney w Manczesterze. Takiego wsparcia początkowo brakło też np Walcottowi dlatego jego rozwój nie był tak spektakularny jak mógłby być. To wszystko młodzi chłopcy od których mimo wszystko cięzko oczekiwać aby pociągnęli nowy zespół. Jak Andy grał u nas to praktycznie wszyscy kluczowi gracze byli poza formą. Gerrard pauzował przez kontuzję, o Downingu z Adamem i Hendersonem nawet szkoda pisać. Tak jak o Joe Colu i paru innych doświadczonych graczy, którzy w teori powinni stanowic o sile zespołu.
Nawet Suarez to nie był jeszcze ten sam zawodnik, którego znamy z tego sezonu.
Teraz cała złośc pewnej grupy sympatyków zogniskowała się na Carrollu z jakiegoś powodu. Z jakiego to ja w sumie nie wiem. Podejrzewam, że częśc strasznie cierpi na te wirtualne 35 mln które klub za Andyego wyłożył. Czemu to ich tak boli?. Co najmniej jakby jakis swój hajs na tym stracili.
Dlatego ogromna szkoda, że klub zdecydował się własnie na tekigo trenera. A może inaczej szkoda, że Brendan jest z tych gości, którzy musza za wszelką cenę zrealizowac swoje założenia taktyczne. I nawet jakby w drużynie im się Ibrahimovich trafił to jak do koncepcji nie przypasuje to niestety grać nie będzie. Ja się strasznie jarałem jak plotki były o Martinezie z Wigan. Myslę, że ten człowiek jest trochę lepszym managerem niz Rodgers i z nim za sterami szybciej Liverpool zacząłby grac tak jak powinien.



