Re: Liverpool (zbiorczy)

Awatar użytkownika
sickstick
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 23264
Rejestracja: 07 sty 2012, 19:07
Reputacja: 6262
Kibicuję: 4rsenal

Re: Liverpool (zbiorczy)

Post autor: sickstick » 17 kwie 2013, 19:34

Pozwolicie że wtrącę swoje 3 grosze :) Z jednej strony podzielam zdanie masacry - uważam że Carroll wskoczy w bliskiej bądź odległej przyszłości na wysoki poziom. Wystarczy spojrzeć na Girouda, który pod kątem technicznym w niczym nie przewyższa Anglika. Carrollowi brakuje paru cech mentalnych, takich jak wychodzenie na pozycje czy opanowanie, by stać się naprawdę wartościowym zawodnikiem. Nawet styl gry drużyny nie musi być wielką przeszkodą - wspomniany Giroud świetnie sobie radzi w grającym kombinacyjną piłkę Arsenalu - wystarczy dobrze grać tyłem do bramki, co chłop gabarytów Carrolla powinie umieć doskonale. Z drugiej jednak strony zgadzam się z pozostałymi, że akurat w Liverpoolu Carroll wielkiej kariery już nie zrobi. Pierwszą sprawą są te nieszczęsne miliony, które do końca jego przygody z The Reds będą wisieć nad jego głową - Carroll już raz pokazał że radzenie sobie z presją nie jest dla niego łatwością, a akurat ta presja będzie na nim ciążyć do póki jest graczem Liverpoolu. Drugą sprawą jest kontrakt - wątpię by Andy zgodził na się na obniżkę pensji powiedzmy o połowę, a pieniądze które obecnie zarabia także mogę źle wpływać na jego mobilizację. Kolejną sprawą jest postawa kibiców - możesz być wśród nich kochany, objętny, mogą cię nie znać bądź pokładać w tobie wielkie nadzieje - i zawsze wtedy cię wspierają. Niestety wiele znanych doskonale czynników powoduje, ze Carroll zawsze (jak Torres w Chelsea) będzie na Anfield w większym bądź mniejszym stopniu wyszydzany i obśmiewany.

Reasumując, zgadzam się że Carroll wyrośnie na solidnego ligowego napastnika, być może będzie etatowym reprezentantem Anglii - ale tylko i wyłącznie, jeśli da się mu rozwijać w innym klubie, gdzie będzie odizolowany od wielkiej presji, wygórowanych oczekiwań i konieczności dostosowywania się pod styl zespołu. Może nawet za parę lat będzie aż tak dobry, że sięgnie po niego klub pokroju Spurs czy Chelsea. Ale w Liverpoolu... w Liverpoolu jest już spalony, a jego związek z The Reds może wyjść na złe obu stronom - klubowi, jaki i samemu Carrollowi.

Wróć do „Anglia”