Rzucimy o co? Przecież wiadomo, że to było zagranie typowo pod publiczkę i żadnej Ameryki tu nie odkryłeś.
Klub i tak o nic teraz nie gra, więc straci niewiele. Znaczy się fajnie by było wyprzedzić Everton, ale to jedyna rzecz, o którą tak naprawdę warto powalczyć w tym momencie. Niby jest jeszcze walka o udział w kwalifikacjach do Ligi Europy, ale mnie te rozgrywki tak naprawdę gówno obchodzą i wręcz wolałbym, żeby Liverpool się w to nie bawił w przyszłym sezonie. Zresztą już swego czasu pisałem o swoim stosunku do tego pucharu i zdanie wciąż podtrzymuję.



