1. Problem pierwszy. Dzielnice gdzie zazwyczaj mieszkają właściciele złomu to przedmieście. Niby spokojne, ale taki wóz chyba kusi.
2. Mijają 2 lata. Awaria samochodu. Czy goście z WCC, którzy wsadzili w samochód akwarium, będą okazywać serce i świadczyć darmowe usługi serwisowe, wszystkim obdarowanym? Z przeciekającym akwarium nie pójdziesz do slepu zoologicznego, bo zalanej elektroniki i innych bajerów ci nie naprawią.
3. Czy można dać taki samochód do przegladu u znajomego mechanika? Wątpie, czy wiedziałby co ma robić. A przecież właściciela nie stać na profesjonalne usługi. Inaczej już dawno jeździłby czymś innym
4. Do samochodu jest wciskana masa rzeczy. Ponieważ jeszcze nie wymyślono perpetum mobile to te wszystkie wodospady, odwarzacze DVD i subwoofery potrzebują prądu itp. Skąd facet, który kupił samochód od złomiarza ma wziąść na to pieniądze.
Szczerze wątpie czy nawet w Ameryce, początkującej aktorce niepracującej, udałoby się utrzymać taki wóz. A właśnie takim ludziom WCC odpicowuje bryki.
Poza tym program mi się podoba. Oczywiście oprócz
Ale zawsze przyjemnie popatrzec na wyniki pracy



