Dresiarze!

Handsome Boy

Dresiarze!

Post autor: Handsome Boy » 10 cze 2005, 1:46

pisze ten topic, poniewaz mialem dzisiaj bliskie spotkanie trzeciego stopnia z osobnikiem tego gatunku.
wracam z examu. exam skonczyl sie o 18, wracam lekko podpity o 24 do domu (juz nikogo nie bylo). slysze rozmowe dwoch zuli, jeden na zewnatrz(agresor), drugi w oknie swojego bloku(obserwator).
- takie znieczulenie - agresor
- no takie - obserwator
- no jak takie, to mozna dostawac po ryju i sie gryźć i nic nie boli - agresor
w tym momencie ich rozmowy bylem w minimalnej mozliwej odleglosci od agresora, biorac pod uwage moja droge do domu. bylem 10 m od niego.
- masz fajke - agresor w moim kierunku. ja ignor i ide dalej.
- ej.. ty... masz 5 zeta - agresor. ja ignor i ide dalej.
po tym slysze jak agresor biegnie w moim kierunku. jak zawsze mialem przy sobie gaz i trzymalem juz reke w kieszeni, gdzie go trzymam, na "spuscie" gazu trzymajac palec.
odwracam sie i widze prawy sierpowy w moja strone. na szczescie prawe sierpowe oprocz tego, ze sa najpotezniejsze, sa tez najwolniejsze. uchylilem sie i gazem chooja.
troche z tym gazem przesadzilem, bo agresor od razu przyjal pozycje jak do rzygania. czyli tulow schylony. widzac nieporadnosc mojego przeciwnika, postanowilem wykorzystac moment i mu troche wpierdolic. Zajebalem mu cztery razy z kolana w ryj i raz z buta (tak jak bramkatrze wykopuja pilke z reki). agresor upadl, probowal pluc, ale srednio mu to szlo. jak lezal kopnalem go jeszcze pare razy (3-5) w zebra, az uslyszalem gruchot. po uslyszeniu gruchotu dotarlo do mnie troche swiadomosci, ze moge mu zrobic krzywde, albo zrobic cos co bede zalowal pozniej. przy przyplywie swiadomosci skumalem, ze przeciez jest jeszcze obserwator, wiec czym predzej oddalilem sie z miejsca zajscia, niechcac miec do czynienia z jeszcze jednym zulem.
po calej akcji mam brudne prawe kolano na spodniach od krwi i dzikie poczucie zadowolenia. niech znaja swoje miejsce w szyku.

od razu naprostuje, ze w rzeczywistosci jestem bardzo spokojny i pokojowo nastawiony. taka akcje, nazwijmy ja "niepochamowanej agresji", zdarzyla mi sie dwa razy w zyciu i mam nadzieje, ze juz sie nie powtorzy.


co wy myslicie o tym gatunku. jakies przygody...
Ostatnio zmieniony 10 lip 2005, 0:47 przez Handsome Boy, łącznie zmieniany 4 razy.

Wróć do „Hyde Park”