Jeżeli faul był na kartkę to tak, jak nie to nie. Po co jakieś pogawędki z piłkarzami? Gwizdek i wznowiona gra, a nie sędzia jeszcze często wstrzymuje ja bo potrzebuje dodatkowych 30s aby wyjaśnić piłkarzowi jak powinien, a jak nie powinien się zachowywać.Magnum pisze:Najlepiej zamiast ostrzeżeń słownych od razu kartki rzucać rozumiem?masacra pisze:Zaczeły sie, jego wzorem jakies minutowe reprymendy dla piłkarzy, pogadanki wychowawcze i tego typu rzeczy których dobry arbiter powinien sie wystrzegac. Bo nie od tego on jest żeby uczyc piłkarzy dobrego wychowania tylko aby ich kara
Już nawet nie mówię, że potem wychodzi, kolesiostwo bo większość sędziów dla przykładu z Gerrardem jest na ty i zanim mu da kartkę to 10x sobie z nim pogadankę urządzi w której obaj przedstawiają swoje argumenty. Co to kurcze jest? Jeszcze adwokatów niech ze sobą piłkarze biora na mecze i niech ci negocjuja z sedziami kartke albo jej brak. Jakby sędziowie mieli absolutny zakaz dyskutowania z zawodnikami podczas meczu (za wyjątkiem krótkich komend co dalej z grą) to wg mnie o wiele oczyściłoby to atmosfere, a i sama gra byłaby nieporównywalnie płynniejsza. Zreszta taki zakaz przed Coliną nawet nie był potrzebny bo mało któremu arbitrowi przychodziło do głowy aby dyskutować z zawodnikami nt. ich gry.
I jeszcze jedno. Kiedyś cały czas się mówiło, że przepisy zabraniają karania zawodników za kilka fauli. Przepisy się w tej kwestii chyba nie zmieniły (chyba ze coś mnie ominęło), a ja mam nieodparte wrażenie, że 90% zółtych kartek jest wynikiem kilku kolejnych przewinien co by zawodnika utemperować. Już nawet komentatorzy bez grama zażenowania interpretują pogawędki arbitrów z piłkarzami jako ostrzeżenie za każdy kolejny faul to żółtko. Co do jasnej cholery?!? Albo faul był na żółta albo nie.
I to wszystko, te wszystkie chore sytuacje zaczęły sie własnie od gwiazdorzenia jednego z włoskich sedziów, któremu bozia owłosienia poskąpiła. Pewnie zbił na tym niemała kase, to nie ma co się dziwic, że znalazł wielu nasladowców.



