Witam.
Strasznie tu dziś cicho, ale jakoś nie dziwi mnie to biorąc pod uwagę poziom tych derbów. Moim zdaniem najgorsze derby odkąd pamiętam. To że nie było bramek to nic, ale nawet nie było tej walki, agresji, emocji, dopingu... Jak niedzielny sparing z Norwich o funt kłaków.
Co do samego wyniku to jest dla mnie satysfakcjonujący. Liverpool teraz musi wygrać wszystko i liczyć na to, że my nie będziemy w ogóle zdobywać punktów, żeby nas wyprzedzić. A za tydzień podejmujemy Młoty, a w ostatniej kolejce jedziemy na Stamford Bridge, czyli realistycznie zdobędziemy 3 punkty. W optymistycznej wersji może nawet 4 punkty, a moim zdaniem w najgorszym razie będą to dwa punkty, co w zasadzie nas urządza.
I zdaje mi się, że Distin rzeczywiście zdobył prawidłową bramkę więc w zasadzie możemy mówić o pechu, że nie wywieźliśmy z Anfield kompletu.
Mecz kompletnie bez historii. Nuda i zmarnowane 1,5 godziny życia.



