To nie tylko był problem karnej degradacji tuż po starcie Ekstraklasy, ale też po awansie klub sprzedali włoscy właściciele, którym Zagłębie wiele zawdzięczało. Nowy właściciel zrezygnował po bodajże sześciu dniach i zaczęło się gorączkowe szukanie kolejnego, który nie poradził sobie z wyzwaniem i zaczęła się równia pochyła. Z najbogatszego klubu drugiej ligi, któremu nawet ekstraklasowcy zazdrościli wysokości pensji i pewności ich wypłacenia w terminie, staliśmy się bankrutami z wielkimi długami. A jak znaleźć nowych piłkarzy w takiej sytuacji, gdy niemal do startu sezonu nie wiadomo kto będzie rządził klubem, z karną degradacją nad głową. Gracze byli sprowadzani tuż przed startem ligi na zasadach łapanki gorszej od tej niedawnej ŁKS-u.
A co do Adriana Marka to cały czas gra u nas z krótką przerwą na występy w Odrze Wodzisław. Przeważnie jednak siedzi na ławce przegrywając rywalizację ze Sławomirem Jarczykiem i Wołodymyrem Ostrouszko.


