Fakt, Bullsi robią wrażenie, a pierwsze skrzypce gra Robinson, Noah wydaje się, że stał się liderem tej drużyny a i swoje dorzuca Butler (świetny drugoroczniak) oraz Bellineli.Co jednak może niepokoić, że wczoraj oni grali tylko szóstką graczy także jak przyjdzie do szóstego-siódmego meczu to mogą być wypruci o ile nie wróci Deng, Hinrich, Hamilton.
To samo GSW.Nie oglądam dużo meczów na Zachodzie, ale oni na czele z Currym są niesamowicie groźni także ciężka przeprawa SAS się szykuje.



