Niesamowitym jest fakt, że zawsze kiedy Wisła grała z Koroną, miała ogromne problemy. A to Piechna w swoim najlepszym sezonie miał dzień konia, raz grali w 9 to prawie zremisowali.
Wczoraj teoretycznie wyszła przeciwko nim najsłabsza kadrowo Wisła od tych paru sezonów. Mimo to, udało jej się wygrać spokojnie 3:0.
Mimo początkowej niechęci dostrzegam jakiś potecjał w Chrapku: dobrze ułożona noga, tylko ta dynamika mi nie pasuje
Na osobny temat zasługuje gra Stolarskiego i Urygi. O ile w tym drugim widać jeszcze pewne mankamenty (w końcu Korona mogła spokojnie wsadzić 3 bramki, gdyby nie Miśkiewicz), to Paweł radził sobie świetnie. Jest potencjał, żeby był prawym obrońcą na lata.
Utrzymanie jest, a przy takim Śląsku i niewiadomej dyspozycji drużyn, można pokusić się o miejsce w górnej części tabeli



