Współczuje Ci. Ja niemógłbym mieszkać na Nowej Hucie. To co tam się wyprawia przechodzi ludzkie pojęcie. Zresztą dzieje się tak w całej Polsce, tylko to akurat nagłośniły media. Nie wiem skąd w człowieku bierze się tyle agresji. Sam jestem dość nerwowy i porywczy, ale nigdy nie zatakowałbym kogoś bez powodu. To jest dla mnie chore i brzydze się tym.veelden^ pisze:Z takim elementem to ja mam doczynienia od bardzo dawna. Wychowalem sie na duzym osiedlu, a tam jest to codziennosc. Tyle, ze swego czasu to nie oni byli moja zmora a skin-headzi. Jak chodzilem do liceum to pare razy mnie dopadli i bez zadnego slowa dostawalem w ryj. Raz mnie dopadli w nocy jak wracalem z baru kopneli mnie w twarz a potem zaczeli skakac po rece az sie zlamala (dlugo to nie trawalo) i to w 2 miejscach. Ogolnie od lysych to dostalem wiele razy, ale przytomnosc stracilem tylko raz, po koncercie "Akuratow" siedzieli cala banda przed barem i wylapywali jednostki. Az sie plakac chcialo jak wszyscy spieprzali w chwili gdy 7 lysych loili mnie w srodku miasta. Zenada... Teraz jakos juz lysych nie ma, sa za to dresiarze i to mnostwo, ale jakos powazniejszych przygod nie mam. Raz mnie na Nowej Hucie skroili z kasy i raz dostalem na miescie od 3 lysych bo rzekomo "pyskowalem", no ale nic powaznego mi sie nie stalo.



