Co tu pisać, tak jak MVB napisał największy sukces polskiej drużyny klubowej w grach zespołowych od lat. Biorąc pod uwagę, że przepaść między polską ligą piłki ręcznej a ligą niemiecką i hiszpańską jest ogromna (nieporównywalnie większa niż różnice w siatkówce) to można tylko bić pokłony przed tym co zrobili Servaas z Wentą. Ograć aktualnego mistrza Niemiec - najsilniejszej z lig, obrońcę Pucharu Europy na jego hali to coś niesamowitego. I gówno mnie obchodzą tłumaczenia Ilicia, że dla nich liczyło się tylko zwycięstwo w całym turnieju i mieli trudności żeby się zmotywować. Vive dziś było wielkie i nawet drukarnia sędziów, którzy zrobili co mogli żeby przedłużyć nadzieje na sukces Niemców nie pomogły. Owszem, Vive w drugiej połowie też wyciągnęło pomocną dłoń ale liczy się efekt a ten jest taki, że Kielczanie wracają z brązowymi medalami po pokonaniu naszpikowanej gwiazdami ("najmocniejsza druga linia na świecie") drużyny, która obok Barcelony jest uznawana za najlepszy klub na świecie. Może po tym meczu Vujin nauczy się trochę pokory i szacunku zanim następnym razem otworzy ryj. Dzisiaj Kiel nie potrafiło pokonać tego słabiutkiego Vive nawet grając razem z sędziami i własną publiką.
Genialna pierwsza połowa w wykonaniu drużyny Wenty. Wychodziło wszystko, grali jak natchnieni, z przyjemnością się patrzyło na wściekłego trenera Kiel i bezradne gwiazdy piłki ręcznej nie mające żadnego pomysłu jak ugryźć drużynę z Kielc, która co chwilę ich punktowała. Niepotrzebne były te emocje w końcówce ale w takich okolicznościach to zwycięstwo smakuje jeszcze lepiej. Oby to podziałało na morale tej ekipy, udało się dobić do ścisłego europejskiego topu ale najtrudniej będzie się w nim teraz utrzymać. Z taką grą jak dzisiaj można jednak być optymistą. Jeszcze raz gratulacje, piękna karta w historii polskiej piłki ręcznej została dziś zapisana. Czekam na następne.



