Rzeczywistość jest taka, że Milan nic nie wygrał od dwóch sezonów. Może nie do końca z przyczyn sportowych, ale jednak. Nie powiem, bym był entuzjastą takiego rozwiązania, ale jeśli (a nie ma na teraz żadnych ofert ani deklaracji klubu, że chcą go sprzedać), to transfer Faraona może sfinansować zawodników, którzy nas wciągną na najwyższy poziom, a następnie pozwolą się na nim utrzymać przez jakiś czas, a więc pozwoli nam na komfort utrzymywania kolejnych Faraonów przez wiele lat.
Mówisz z sentymentem o weteranach, ale pamiętaj, że tacy zawodnicy jak Ambrosini (i później Inzaghi, Nesta, Gattuso) byli ściągani, gdy Milan był bardziej na świeżo z sukcesami, a wydając setki milionów dolarów stać go było na budowę takiego zespołu, który mógł być konkurencyjny nie będąc zmuszonym do sprzedaży gwiazd, tylko je kupując.
Ale jakie deklaracje? Przecież Galliani nie powiedział, że chce go sprzedać, tylko że nie ma graczy nie na sprzedaż. Bo nie ma.A takie deklaracje mogą tylko zdenerwować gracza, bo z jednej strony on jest lojalny a z drugiej klub jak tylko wyczuwa kasę to ma go w dupie.
Przyjmując bardzo optymistycznie - zarobimy na nich 30 milionów euro. Nie sfinalizuje nam to wszystkich transferów. Ale masz rację, powinniśmy najpierw ich sprzedać, a nie gdybać o innych rzeczach.Sprzedanie Boatenga, Robinho i Nocerino może nam sfiansować wszystkie potrzebne transfery.
Zresztą to wszystko wokół Faraona wydaje mi się być skończenie hipotetyczne. Jestem przekonany, że żaden klub na niego nie da >40 milionów, o czym pisały niektóre media. Że po tej wiośnie nie ma na niego takich chętnych, a więc Milan nie będzie kuszony wielkimi pieniędzmi. Jeśli cokolwiek się w mediach pojawi, to moim zdaniem tylko po to, by w połowie lipca Berlusconi mógł wyjść i powiedzieć - wara, FAraon jest nasz, uratowałem klub po raz setny, a w prezencie ode mnie macie Pastore czy innego Teveza (a więc taką gwiazdę, jaką Galliani nam obiecywał co roku).



