A po Chilijczykach naprawdę dużo sobie obiecuję - na ostatnich Mistrzostwach Ameryki Południowej zajmowali dopiero 4. miejsce, ale wcześniej w grupie wygrali z Kolumbią i nie stracili punktu. A teraz dołączył do nich Angelo Henriquez - bardzo zawodzi mnie trener Salas, który marnuje potencjał Henriqueza stawiając go na skrzydle. Salas nie chce zmieniać koncepcji drużyny (4-2-3-1) z Mistrzostw Ameryki Południowej, ale skutek jest taki, że Henriquez - czyli zawodnik, który jest być może najlepszym środkowym napastnikiem na tym turnieju, hasa po boku pomocy i efekt jest tego taki, że z Egiptem został zmieniony po 60 minutach. Choć trzeba obiektywnie przyznać, że grający wysuniętego napastnika w Chile Nicolas Castillo to też świetny zawodnik - przede wszystkim napastnik kompletny, może niewysoki (178 cm), ale silny i dobrze grający głową, świetny tyłem do bramki, świetny w odegraniu, skuteczny i na pewno dobry techniczne. Choć we wczorajszym spotkaniu zdecydowanie najbardziej podobał mi się Sebastian Martinez, który jest drugim Vidalem (kapitalny zawodnik, który podobnie jak młody Vidal, niekiedy gra jako środkowy obrońca w ustawieniu z trzema obrońcami, ale w przyszłości to może być b2b pełną gębą), a przede wszystkim niesamowity Bryan Rabello.
A Egipcjanie, jak zwykle grają zorganizowany futbol i tylko na swoje życzenie nie wygrali tego meczu. Pamiętam Rabię z KMŚ i to będzie świetny zawodnik.



