I po zabawie. Nie wiem jakim cudem Belg nie spalił się psychicznie. Praktycznie nic nie psuł, wytrwał do końca, szok. Sensacja to mało powiedziane, Hiszpan w profesjonalnej karierze zawsze przechodził pierwsze rundy Szlemów. Rok temu odpadł w drugiej (moja pomyłka). Jest piczką na trawie, nie wiem jak wygrał finał z Rogerem, ale żeby z jakimś nołnejmem w pierwszej rundzie? Really?
Możliwe, że i w tym roku Wielkie Szlemy zdobędą cztery inne osoby. Roger do dzieła.



