Stakhovsky gra chyba mecz życia, 116 w rankingu, cztery turnieje w życiu wygrał, a tu tak sobie poczyna z Królem. Powinien był już to spotkanie przegrać w szatni.
Dodam że mnie wk*rwia jego aparycja. Z takim pospolitym wieśniakiem mi się kojarzy; koszula w kratkę, spodnie na szelki, gumowce i w pole. Denerwuje mnie też serve&volley...



