Moglbysc do tego dodac rowniez sasiada sprzedawczynie ze sklepu i ksiedza proboszcza co wciaz nie zmienia podstawowej rzeczy ze Lubiewo nie jest reprezentatywne. Jest to fikcja literacka co zreszta autor na samym poczatku ksiazki podkresla. Nie sadze zeby cos sie w tej kwestii zmienilo chociaz ja mam wydanie II a Ty jak widze IV.franz pisze:Według mnie, autora (jak sam podkreśla jego zamierzeniem literackim był wiarygodny opis wykonany "od środka") i 80%-90% znanych mi homo - to jedyna książka po Polsku pokazująca prawdziwe oblicze tej grupy społecznej. Książka ma wielkie walory poznawcze, umożliwia poznanie ich języka, obyczajów, stylu bycia, swoistego etosu"Gdy czytam w tygodnikach o gejach, mam poczucie, że to nie ma nic wspólnego z życiem" - tako rzecze "Michaśka"
![]()
Ty natomiast reklamujesz ja tutaj jakby wlasnie z niej mozna bylo sie dowiedziec prawdy o tym srodowisku. Bo telewizja klamie i tygodniki o gejach tez klamia. Tako rzecze Michaska. Prawda jak zwykle lezy po srodku.
To nie mamy czym sie martwic prawda?franz pisze:Geje w zdecydowanej większości mają wyjebane na dzieci, a już na pewno na ich adopcję/opiekę nad nimi! Po co się męczyć z bachorami?
Czytalem posiadam i dlatego nie widze sensu w jej przywolywaniu w kontekscie dyskusji o mozliwosci adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Co najwyrazniej bylo Twoim celem wnioskujac z: "Po jej lekturze tzw. "adopcje i małżeństwa homoseksualne" można potraktować jako żart/hucpę, albo polityczną probe zbicia kapitału."franz pisze:Czytałeś te książkę? Czym jest "Luj" spory opis: "Luj to byczek, pijany byczek, chłopek, męska cholota, bączek który wraca pijany przez park albo leży w rowie, na ławce na dworcu, albo w zupełnie nieoczekiwanym miejscu. Nasi Orfeusze Pijani. Bo przecież ciota nie będzie się lesbijczyła z inna ciotą! Potrzebujemy heteryckiego mięsa!" (Lubiewo wyd. IV Kraków 2006)
Wiec jeszcze raz powtorze. Osoby homoseksualne ktore chcialyby adoptowac dzieci nie maja wiele wspolnego z postaciami wykreowanymi przez Witkowskiego w ksiazce. Inaczej na adopcje nie mialyby szans. Ja rowniez bylbym temu przeciwny.
Spoczko tak sobie przechodziles i wkleiles ten artykul. Ciekawy edukacyjny z zebem.franz pisze:Nic takiego nie próbuję udowodnić, ale pewnie wiesz lepiej.
Rowniez pozdrawiam i zachecam jak kolega do przeczytania Lubiewa. Chociaz tak jak napisalem nie wyciagalbym z niej za daleko idacych wnioskow.


