Paradoksalnie gdyby okienko Bayernu skończyło się na odejściu Gomeza to Bawarczycy by się w tej przerwie wakacyjnej osłabili. Nieznacznie ale jednak. Owszem Goetze to talent ale on nie był Bayernowi niezbędny i bez tego mieli przepotężną drugą linię. Zamiana Gomeza na Lewego mogłaby być pewnym wzrostem jakości z przodu ale jeśli w tym oknie nic takiego nie nastąpi to oczywiście Bayern powinien sobie spokojnie poradzić mając duet Mandzu/Pizza ale z przodu jednak nieco stracą. A z drugiej strony nie ma sensu rozbijać świnki na wzmocnienie ataku skoro za rok przychodzi Lewandowski. Trochę dziwna sytuacja.
Wyszła Lewemu bokiem współpraca z Kucharskim. Agent w mediach szczekał, szczekał i wyszczekał. Teraz Lewy jest w gównianej sytuacji, zna swoją przyszłość, trafi tam gdzie chce ale prawdopodobnie dopiero za rok. Miał w BVB status półboga, teraz to się musi zmienić, widzieliśmy jak negatywnie zareagowała publika w Dortmundzie na odejście Goetze, może Lewandowski nie spotka się aż z taką niechęcią ale pupilem publiczności już nie będzie, tolerancji na błędy i słabą formę raczej też nie będzie. Inna sprawa, że przez ten sezon Lewandowski praktycznie może tylko stracić bo trudno mi sobie wyobrazić, że BVB zagra drugi taki sezon z rzędu w Europie. Owszem ,Lewy ma się w czym poprawiać, bardzo możliwe, że utrzyma swój dotychczasowy status w świecie piłki jak ominą go problemy zdrowotne i forma będzie dopisywała ale tak jak teraz trafiłby do Monachium jako jeden z najbardziej pożądanych napadziorów na świecie i jedna z większych gwiazd Bundesligi tak za rok nie jest dla mnie takie oczywiste, że będzie podobnie. A wszystko mogłoby pewnie przebiec dużo spokojniej i lepiej dla Lewandowskiego gdyby nie ta niewyparzona gęba Kucharskiego. Zauważcie jak się Czarek uciszył i przestał rozpychać łokciami odkąd okazało się, że w Dortmundzie nie chcą wypuścić Lewego.



