czytając twojego dawnego posta od razu zapaliły mi się lampki nerwicy lękowej i nerwicy natręctw, mnie się do dzisiaj zdarza wstać w nocy żeby zobaczyć, czy mama żyjefutbolowa pisze:Hmmm, siedem lat minęło, a mój stan się tylko pogorszyłfutbolowa pisze:A myślałam, że ja dziwna jestem
Moje dziwne przyzwyczajenia
- nie zasnę, dopóki nie włączę muzyki i nie sprawdzę, która godzina
- do furii doprowadzają mnie niedomknięte drzwi, szafki i szuflady;
- w pokoju, w którym nikogo nie ma musi być zgaszone światło, bo działa mi na nerwy;
- jak większość - komórka i klucze w przedniej prawej
- przed wejściem do autobusu/tramwaju przynajmniej trzy razy sprawdzam czy mam miesięczny
- podobnie jak we wspomnianym już "Dniu świra" muszę sprawdzić czy zamknęłam drzwi i jak nagle w połowie piętra przypomnę sobie, że "nie przekręciłam klamki" w ramach sprawdzenia, czy dobrze zamknęłam muszę się wrócić
- jak byłam młodsza i miałam świnkę morską, a ona spała musiałam ją obudzić, żeby sprawdzić czy żyje![]()
Przez lata dowiedziałam się, że cierpię na nerwicę natręctw, akrofobię, klaustrofobię, gefyrofobię, nerwicę lękową i zauważam u siebie również zaczątki onomatofobii. Do tego jestem hipochondrykiem.
Nic, tylko...



