Fajny temat, tez se cos napisze.
- jestem emocjonalnym zerem. Nie odczuwam szczescia, smutku, zlosci, radosci. Nic mnie nie cieszy, nic nie jest w stanie mnie wyprowadzic z rownowagi, jestem totalnie znieczulony. Rzeczy po ktorych normalni ludzie skakali by z radosci nie wywoluja u mnie jakiejkolwiek reakcji, podobnie zdarzenia negatywne - wszystko po mnie po prostu splywa. Dziewczynki mnie lubia, ja do zadnej nie umiem sie przywiazac, ostatni raz zakochany bylem 7 lat temu.
- mam ogromna niechec do malych dzieci. Widze male placzace dziecko to najchetniej bym je gdzies zamknal zeby nie slyszec / nie irytowalo mnie. Mam 26 lat, a wizja bycia (kiedys) ojcem to dla mnie abstrakcja wyzszego rzedu.
- jednoczesnie cholernie lubie zwierzeta (psy, koty) - widze malego kotka u kogos na kolanach to od razu mam ochote potulic, nakarmic, poglaskac.
- nie potrafie zasnac w jakimkolwiek miejscu, jesli nie jest to cos przypominajace lozko. Samolot, autobus, pozycja siedzaca - nigdy nie zasne.
- zarabiam fajna kase, na nic mi nie brakuje, lubie moja prace, jestem zdrowy, mam jakies hobby, znajomych - mimo to moje poczucie satysfakcji z zycia wynosi jakies 3/10, bez powodu
- samotnia raz na jakis czas obowiazkowa, najlepiej przy tym wylaczyc telefon i nie wchodzic do netu



