Mam to samo ziom- jestem emocjonalnym zerem. Nie odczuwam szczescia, smutku, zlosci, radosci. Nic mnie nie cieszy, nic nie jest w stanie mnie wyprowadzic z rownowagi, jestem totalnie znieczulony. Rzeczy po ktorych normalni ludzie skakali by z radosci nie wywoluja u mnie jakiejkolwiek reakcji, podobnie zdarzenia negatywne - wszystko po mnie po prostu splywa
Znowu to samo-nie lubię towarzystwa, dłużej niż zwykła gadka szmatka lubię być co najwyżej z kilkoma osobami
-nie lubię ww. gadek, więc jak już z daleka widzę kogoś znajomego to staram się na niego nie wpaść. nawet jak kogoś lubię, to nie cierpię tych sztucznych rozmów.
Jedyną rzeczą, która mnie ostatnio poruszyła była śmierć mojego psa.-znieczulica jak wyżej. czytam o jakiejś tragedii na świecie i udaję przed ludźmi, że mnie to jakoś przejęło, ale szczerze mówiąc w ogóle.



