Powiem Ci, że coś w tym jest. Moja przyjaciółka brała rok temu psa ze schroniska i byłam tam z nią. Tak beczałam na widok każdego, że mnie facet musiał wyprowadzićrekinho pisze:co do tych zwierząt - maksymalnie jestem wrażliwy na ich krzywdę, nigdy bym nie wspomógł finansowo bidula (z tych dzieciaków i tak w 95% wyrosną jakieś [ch**] niedobre, w sumie 90% ludzi takich jest) a na schronisko zdarzało się przelać jakieś hajsy. no i nigdy do takiego schroniska bym nie poszedł, bo później do końca życia by mi sie widok tych biednych zwierzątek za kratami śnił. tak samo jakbym miał do wyboru uratować przed pędzącym samochodem psa albo człowieka to bym wybrał psa.


