Nie no, oczywiście, że tak. Tam, gdzie dotąd mieszkałam, miałam po sąsiedzku kobietę, która wynosiła swojego psa pod pachą, stawiała go pod drzewkiem i jeśli siknął, niosła go dalej, krążąc po osiedlu i zbierając ploty, a jeśli nie - rzucała go pod następny krzaczek i tak w kółko.bartbuks pisze:Nie generalizuję, tylko zwracam uwagę na to, że w miastach też istnieje problem ze zwierzętami.futbolowa pisze:Ale czemu od razu generalizujesz? Uważasz, że wszyscy właściciele psów zapieprzają od rana do nocy i zamykają swoje zwierzaki w czterech ścianach na całe dnie?


