Zastanawiałem się czy to Twente tak dziś ładnie grało, czy po prostu Feyenoord grał tragicznie... Doszedłem do wniosku, że to drugie. O ile w pierwszej połowie meczyk był w miarę wyrównany, wręcz na korzyść "Portowców" to w drugiej połowie faulami próbowali zataić braki. W środku pola byli mieszani na wszelkie sposoby, a obrona była dziurawa. Twente grając z przewagą jednego zawodnika robiło defensywę jak chciało, zapachniało dobrymi klepami. Po tym jak wyleciał de Vrij zaczęła się paranoja.
Nie wiem co z przyszłością. Nie wierzę, że będą tak grali to końca sezonu, bo skończą niedaleko miejsc spadkowych. Bardzo smuci mnie fakt, że Pelle był niewidoczny i nieskuteczny w tych dwóch spotkaniach.



