Nisko, bardzo nisko. Nigdy nie lubiłem weszło i raczej nigdy już nie polubię, kilka razy pisałem dlaczego i nie będę się powtarzał. Tutaj jednak mamy coś nowego. Koleś, który jakiś czas temu walnął głośny (i całkiem słuszny) tekst o zeszmaceniu mediów zalewających nas bzdurami sam szmaci się nieprzeciętnie (nie po raz pierwszy zresztą) i próbuje naprawiać na siłę życie człowieka, który o to nie prosi zarazem kompromitując go przed całą Polską i robiąc z niego życiowe zero. W tej chwili Stanowski nie wygląda mi na człowieka walczącego o coś lepszego a jedynie takiego, który gdzie tylko może szuka rozgłosu i taniego poklasku.
Z tego co wiem Kałużny nie płacze po mediach jak mu źle i nie jest umierający. Żyje spokojnie tak jak sobie na to zapracował poza Polską ale weszło jako portal z misją pokazuje, że potrafią nie tylko niszczyć ludzi ale i czasem pomogą. Nie wiemy co tam u Radka, z tego co dziennikarzyna napisał, on też nie wie, zobaczył zdjęcie i zrobił z Kałużnego, który pracuje w magazynie człowieka przegranego, na życiowym dnie, któremu trzeba za wszelką cenę pomóc. Dlaczego? Bo był niezłym piłkarzem i grał w reprze, która nic nie wygrała. Dlatego powinien z tego tytułu mieć jakąś wygodną robótkę w środowisku i dostawać kilka tysi za siedzenie na tyłku. Mniejsza o kompetencje i predyspozycje, tak powinno być i koniec. Jak to się ma do walki ze skostniałą polską piłką gdzie przez lata walczono z układami? Po prostu komedia.
Pomijam już takie banały, że jak chciał komuś pomóc to zamiast człowieka upokarzać publicznie, robić z niego życiowe 0 i namawiać żeby żebrał o pomoc w weszło (ten apel aby się zgłosił do nich) wystarczyło zadzwonić i zapytać czy może coś dla Kałużnego zrobić jeśli uważa, że to emerytowany piłkarz pracujący w firmie przewozowej najbardziej potrzebuje pomocy. Dzisiejsze tłumaczenie równie żałosne jak cała ta sprawa. Kliknięcia się zgadzają, rozgłos jest? Jest. I tylko żal pokolenia kibiców wychowujących się na weszło i patrzących z uwielbieniem na ten portal, który ma się za lepszy od innych a prezentuje poziom, na którym Stano umieścił Kałużnego przed całą Polską.
Tutaj w pierwszej kolejności nad sobą powinien się zastanowić redaktor i zapamiętać złotą zasadę, że jak nie ma nic mądrego do powiedzenia to lepiej po prostu się nie odzywać. Chyba, że właśnie na taki efekt liczył, jak tak to pogratulował.



