Swoją drogą to mimo wszystko rynek pokazuje, że ten przepis jest zupełnie nieżyciowy, bo niby dlaczego ustalono ten termin na pół roku, a nie rok?
Gdyby zespoły mogły rozmawiać z piłkarzem na rok przed końcem kontraktu, to uniknęlibyśmy wielu sytuacji, że zawodnik jeszcze zostaje w klubie na kilka miesięcy (traktowany lepiej lub gorzej).
A tak - zespół zawodnika mógłby mimo wszystko otrzymać większą kasę za niego - bo mimo wszystko jeszcze przez rok jest ich graczem.
Dwa - zawodnik grałby od razu w klubie, który jest nim zainteresowany.
Tak na szybko wydaje mi się, że to byłoby lepsze rozwiązanie od obecnego?



