Pierwsza połowa w naszym wykonaniu (do 35 minuty) była świetna, a przypieczętowaniem tego była akcja bramkowa trio Enrique - Coutinho - Sturridge. I nagle - BOOM, ot tak cofnęliśmy się i przekazaliśmy inicjatywę AV. Nie wiem dlaczego, ale tak zrobiliśmy - zamiast tego mogliśmy dobić słabą Villę i mieć spokój do końca spotkania. Emocji z Liverpoolem niestety zawsze dużo
Sześć punktów po dwóch meczach. Dobry start. Brzydkie wygrywanie wezmę w ciemno.



