Re: Reprezentacja Anglii (zbiorczy)

Awatar użytkownika
masacra
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7925
Rejestracja: 16 lip 2007, 15:20
Reputacja: 1683
Lokalizacja: Central Perk

Re: Reprezentacja Anglii (zbiorczy)

Post autor: masacra » 28 sie 2013, 13:49

red85 pisze:
Anglia nie ma wcale tak klasowych zawodników. A na pewno nie takich, którzy potrafią tak operowac piłką jak ich rywale z kontynentu. Może nowe pokolenie to zmieni - Clev, Wilshere, Barkley, Welbz czy Sturridge to zawodnicy lubiący mieć piłkę przy nodze, ale muszą jeszcze sporo się nauczyć.

Ale głupoty! Gerrard, Lamps, Carrick, Roo. Wczesniej Scholes, Becks, Owen. Para stoperów Terry, Ferdinand, najlepszy lewy obrońca od czasu zakończenia kariery przez Carlosa. Przeciez to sa Golden Boys. Mówisz, ze Ci piłkarze, kapitanowie najlepszych klubów Europy, człowe postacie najlepszej ligi na świecie nie potrafia operowac piłką jak Portugalczycy, Włosi czy Francuzi? (Hiszpanie z ich tiktikitkitiki sa rzeczywiscie w tym elemencie po za zasięgiem) Głupoty pieprzysz. Jedyne czego tej reprezentacji brakowało to dobrego lewo skrzydłowego i pewnego keepera.

Cris atmosfera była w tej druzynie od zawsze gówniana czego najlepszym dowodem było sabotowanie roli Lampsa przez Gerrarda. To nasz kapitan fantastico nie mógł pogodzic sie ze w roli ofensywnego playmaykera lepszy od niego jest Frank i głównie jego powinno obarczać się wina o to, że londyńczyk tak spalał sie psychicznie. Jeszcze twardy Szwed trzymał Gerra krótko i Scouser znał swoją pozycje ale tylko twardej reki nad nim zabrakło to zaczęły sie cyrki. Biedny McClaren (ciepła klucha strasznie Eveansa mi przypominał albo Keegena) bał się postawić Gerrardowi, a zrezygnowac z bedacego w zyciowej formie Lampsa po prostu nie mógł. Wyszedł z tej dwuwładzy w pomocy taki kwas, że skonczyło sie jak się skonczyło. Dochodzi do tego niewyobrażalna presja, która tez nie pomaga w budowaniu dobrej paczki znajomków, a jak taki ogór trenerski podkresla co wywiad ze liczy na tego albo tego piłkarza to tylko ta presje poteguje.
W angielskich mediach nie znajdziesz z reguły jednego złego słowa na ich ulubieńców. Tam piłkarze są herosami, piłkarze reprezentacji pół bogami i musza naprawde solidnie nawywijac aby te dziennikarskie dupowłazy napisały nieprzychylny artykuł o nich. A i tak taki artykuł konczy sie jakimś wylizaniem dupska aby w przyszłosci chłopak nie odmówił wywiadu. Tam się lubi byc może Roo z Gerrardem, Cole z jonhsonem i Defoe itd. Ale nie ma zwartej grupy przyjaciół trzymającej sie razem a o tym pisze. Co wiecej sa piłkarze jak Terry czy nawet nasz Gerro których połowa innych nie trawi ale cicho siedza bo sa swiadomi swojej pozycji i jak rusza jeden z filarów to filar nie padnie a oni juz tak.

Jestem tez zdania, że w druzynach narodowych gdy piłkarze spotykają się kilka razy w roku na tydzień najdłuzej nie ma czasu na opracowanie jakichś spektakularnych taktyk niszczących przeciwnika a wygrywają ci którym uda sie wytworzyc taka atmosfere, że chłopaki wola trenowac z reprezentacją niz z klubem, a potem tą atmosfer przenosza na mecze oficjalne i ma się wtedy wrazenie, że rozumieją się z zamkniętymi oczami. Do tego trener który w umiejętny sposób zdejmie presje z tych czesto młodych chłopakow, a nie jeszcze dodatkowo bedzie ja potegował. Dlatego wydaje mi sie, że tacy sadystyczni technokraci jak Benitez, Cappello czy Hodgson nigdy niczego z reprezentacjami nie wygraja. No chyba, że beda mieli fure szczescia i dobiora tak personalnie skład, że zrobi się dobra atmosfera bez ich pomocy. A z kolei taki Mourinho moze byc w przyszłosci kozackim selekcjonerem.

Nadzieja w nowym pokoleniu? Co pokolenie jest nadzieja w nowym piekielnie utalentowanym pokoleniu ale takich Golden Boys jak byli w ubiegłej dekadzie to nie wiem czy Anglicy będa mieli. Pojedynczy kozacy się trafia ale tam był piłkarz kompletny na niemal kazdej pozycji. Tylko jak przyszło im grac razem to z reguły wygladało to tak jakby ktos im 5 kg odważniki przywiazał do kostek a na oczy nałozył okulary 3D.

Wróć do „Anglia”