ja uważam, że red85 w dużym stopniu ma rację. Anglicy nie mają w cale dużego potencjału w grze kombinacyjnej. W szczególności rzuca się w oczy brak klasycznej 10. Takiego naturalnego rozgrywającego, playmakera nieprzywiązanego do pozycji, poruszającego się między formacjami, łączącego pomoc z atakiem, wolnego elektronu. W ogóle to historyczna wręcz słabość synów Albionu. We Włoszech takich trequartistów było na kopy, Zola, Baggio czy Totti to najbardziej sugestywne przykłady. W okół tej pozycji przecież zbudowano ustawienie 4-3-1-2, które w Serie A funkcjonowało jako ewenement taktyczny. Podobnie w innych wielkich piłkarskich nacjach. We Francji mieli Zidana i Platiniego, w Brazylii Zico czy Rivaldo. Zresztą tam chorobliwie kochają typowych wirtuozów ofensywy nieprzywiązanych do pozycji, a największe triumfy odnosili gdy canarinhos grali 4-2-2-2 z czwórką graczy ofensywnych nieustannie wymieniających pozycje. Idąc dalej śladami wielkich kreatorów w Holandii znajdziemy Cruyffa, w Danii Laudrupa, w Portugalii Rui Costę. Argentyńczycy powołali do życia w latach 80 schemat 3-5-2 by dać maksymalną swobodę Maradonie ustawionemu za dwójką napastników. Zresztą gdy klasyczni rozgrywający wolno drepczący odchodzili do lamusa Argentyna dalej potrafiła opierać się na Riquelme, ostatnim z gatunku. Teraz piłka się zmienia i kreatorzy wyglądają inaczej. Jak najlepiej pokazują Hiszpanie i Niemcy produkujący rozgrywających na pęczki. Wybitnych czy to dyrygentów drepczących wzdłuż i wszerz ofensywy by rzucić idealną piłkę czy to wymiataczy prowadzących rozegranie by chwilę później wcielić się w rolę klasycznego napastnika mieli praktycznie wszyscy (nawet my w osobie Deyny!) tylko jakoś nie Anglicy. Kiedyś spotkałem się z taką tezą, że to przez błotniste boiska w latach 80 w Anglii przenoszono ciężar rozegrania na flanki w ten sposób szlifując taktykę opartą o skrzydłowych. Dzięki temu powstawali tacy jak Beckham czy Giggs, ale z drugiej strony bardzo uproszczono grę piłką w środku pola. Anglicy zrobili postępy względem topornych lat 90, ale dalej brakuje im takich rasowych fantasistów, którzy częściej grają nie w ramach schematu, a poza nim. Na kogo Anglicy wydają regularnie gigantyczne pieniądze jak nie na ofensywnych pomocników czy kreatywnych napastników pochodzących z tych krajów gdzie pojęcie gry kombinacyjnej czy klasycznego rozgrywającego jest mocno zakorzenione w tradycji piłkarskiej?
Zresztą nowe pokolenie raczej sugeruje, że Scholes, Gerrard i Lampard to nie był krok na przód w piłkarskiej ewolucji, a wyjątek potwierdzający regułę. Bo przynajmniej w moim mniemaniu graczy naprawdę utalentowanych brak.


