Mecz na luzie, Valencia w gazie, nietrudno mu było jednak wykorzystać jeden z największych atutów - dośrodkowanie (czasami odnoszę wrażenie, że ten atakowany przez sześciu rywali i tak szukałby dośrodkowania, a czasem trzeba akcję zwolnić i wycofać piłkę, jak to zrobił RVP przy pierwszym golu), skoro Boenisch w ogóle do niego nie doskakiwał i zostawiał sporo miejsca.



