Chaotycznie w ataku, ale dość pewnie w obronie. Pierwsza połowa jak równy z równym z jedną setka Koseckiego, którą wybronił Marchetti. Początek drugiej połowy to przewaga Lazio udokumentowana golem Hernanesa, potem jeszcze ten sam zawodnik trafił w słupek i... to tyle. W meczu nie działo się za dużo, Legii zabrakło indywidualności takich jak Hernanes. Fatalny mecz Ojamy, Kosecki mnóstwo walki miał z Cavandą który zagrał dzisiaj świetny mecz i nie dawał się rozpędzić młodemu.
Generalnie wstydu nie było.


