Dostajemy zasłużony wpierdol, brawa dla zwycięzców i Pelle bo zagrali dzisiaj wielki mecz. Kompany, Yaya, Aguero, Zabaleta na kosmicznym poziomie ale każdy w tym zespole zasłużył na wielkie słowa uznania. Na drugim biegunie United, które zagrało fatalne zawody, okazje od 60 minuty nie powinien zamazywać obrazu, City się cofnęło bo miało 4:0, mogli zluzować poślady i oddać boisko United, wcześniej nawet nie mogliśmy o tym marzyć.
Zaraz zlecą się sępy, które sprowadzają całą grę w piłkę nożną do transferów i myślą, że jakby do United dzisiaj wsadzić Fernandinho, Navasa i Negredo a już najlepiej Khedirę to na bank mecz byłby wygrany bo tylko do tego sprowadza się piłka nożna - do kupowania. Ciekawe tylko dlaczego taki Real kupujący jak pojebany nie może wygrać tej LM od tylu lat a od BVB zebrał takie baty ostatnio.
Całą porażkę oczywiście można zamknąć w jednej przyczynie - braku transferów ale mimo wszystko porwę się na jakieś bezsensowne poszukanie także innych przyczyn. Po katastrofalnym oknie transferowym drugi duży karny kutas dla Moyesa. Co chciał ugrać ciężko mi powiedzieć ale wygląda na to, że tak jak Mou na OT celem nadrzędnym było nie przegrać dlatego do 1 gola wyglądaliśmy jak beniaminek, który bierze 0:0 z pocałowaniem ręki. Do 60 minuty to się zresztą nie zmieniło.
Miałem w przerwie napisać, że jak duch Fergusona został z Moyesem to wyjdzie to w drugiej połowie. Nie spodziewałem się, że będzie jeszcze gorzej. To jest niedopuszczalne gdziekolwiek żeby drużyna wyszła na drugą połowę gonić wynik i dostaje 2 bramki w 5 czy 7 minut patrząc biernie jak rywale wchodzą w pole karne jak w masło. Przecież gdyby City wtedy spięło dupę to mogli wsadzić następne 4. Nie wiem co Moyes zrobił w szatni ale zjebał swoją robotę bo na drugą połowę wyszedł wrak drużyny.
Ustawienie. Odkąd City dołączyło do czołówki męczymy się z nimi niemiłosiernie przez to, że niszczą nas w środku, na taki mecz aż prosiło się puścić Kagawę jako łącznika ataku z pomocą. Nie wypaliłby to byłyby inne warianty ale nie wiem co ma Moyes do Japończyka. Możemy kupić i Ozila i Matę i Bale'a ale jak Szkot dalej będzie się tak uparcie przywiązywał do nazwisk to nic z tego nie będzie. Jak tylko zobaczyłem skład to czułem, że będą problemy, obawiałem się tego jeszcze przed przyjściem Belga do United, że w niektórych meczach para Carrick-Fellaini będzie zbyt pasywna. Coś jak Scholes z Carrickiem w poprzednim sezonie. Dzisiaj dopóki Valencia nie zawalił murowali całkiem sensownie, City mimo inicjatywy i energii za bardzo nie mogło przebić się środkiem ale wsparcia ofensywnego nie było żadnego. Dlatego dziwiło mnie, że Moyes nie dołożył Kagawy albo Cleva, pewnie liczył, że Rooney fajnie połączy formacje ale wobec kiepskiej gry Younga i słabego meczu Welbecka nie było czym straszyć. Ja wiem, że było już po ptakach ale już samo wejście Cleverleya trochę rozruszało formację i sprawiło, że gracze MU zaczęli szukać innych rozwiązań.
No właśnie, przywiązanie do nazwisk. Ferdinand i Vidic grają co mecz, Ferguson w pewnym momencie zorientował się, że zdrowie chłopaków już nie te i zaczął mądrze dysponować ich siłami dzięki czemu mieliśmy w obronie świetną rotację. Evans, który przecież grał znakomicie przez większość poprzedniego sezonu ogląda mecze z ławki, no kurde, jak dzisiaj Moyes chciał grać tym duetem to powinien zacząć trochę rotować bo raz, że chłopaki nie mają już takiej świeżości, dwa, że zaraz będziemy mieli szpital.
Zresztą to nie odnosi się tylko do stoperów. Wspomniany Kagawa więcej kopie piłkę w Fifie niż w MU ze znanych tylko Moyesowi powodów, ok duet Van Persie-Roo działał bardzo dobrze i nie było gdzie go wsadzić no ale dzisiaj? Moyes się przyczepił Younga, który do tej pory wygląda w najlepszym wypadku średnio, to trudne do wyobrażenia ale na ten moment Ashley jest bardziej jednowymiarowy niż Valencia, łeb w dół i wrzuta w pole karne, zazwyczaj prosto w łapy bramkarza. Welbeck dobrze zaczął sezon ale potem jest już tylko gorzej i także widzę jakąś dziwną słabość Moyesa do niego. Wrócili po kontuzjach Nani, wrócił Hernandez, nie mówię, że to jest panaceum ale warto chociaż dać tym gościom szansę tam gdzie drużyna nie trybi jak należy.
Jeszcze jedna rzecz to Carrick. I w tym jednym miejscu wychodzi brak transferu. Dzisiaj Michael był słabiutki, bez energii, nie brał na siebie ciężaru, dawał się zdominować, nie potrafił praktycznie nawet na chwilę dać nam kontroli nad grą do czasu aż City przestało grać. Właśnie dzisiaj przydałaby się nam dla niego sensowna alternatywa, której nie było.
Bieda, ciężko napisać coś dobrego po takim meczu. Moyes i zespół mają nad czym myśleć bo póki co są głęboko w dupie. Czekam na szybką rehabilitację i mam nadzieję, że Szkot pokaże jaja i ustawi ten zespół. Ma być wspierany i będzie ale 2 porażki z największymi rywalami w pierwszych 5 kolejkach nie ma prawa się wydarzyć nawet gdyby tę drużynę prowadził Anderson.



