Guarin wczoraj potwierdził tylko moje zdanie na jego temat. Jest jak pies, który dużo szczeka, ale mało z niego pożytku. Nie ma tego czegoś, co pozwoliłoby mu się stać liderem pod względem sportowym. Nie odbieram mu charakteru, bo ten wydaje się mieć mocny, może nawet zbyt mocny i do wielu sytuacji boiskowych podchodzi zbyt ambicjonalnie. Chwała mu lub trenerowi za to, że nie przychodzi mu już do głowy walić z byle pozycji na bramkę, tylko czeka na odpowiedni moment. Wczoraj ładnie przymierzyć zza pola karnego, ale Neto sobie z jego strzałem poradził. Jeśli Tohir będzie inwestował w klub sensowne pieniądze, to ja na jego miejscu pozbył się na początku Guarina. Myślę, że chętnych na jego usługi nie będzie brakować.
Moim zdaniem mecz wygrał właśnie zmianami. Wszyscy przez was wymieniani piłkarze, którzy wczoraj zagrali słabo zostali zmienieni. Ostatnia zmiana Jonathana była kosmetyczna, ale nawet to mogło i powinno dać nam wymierny efekt bo świeży Pereira zamiast walić prosto w bramkarza powinien wyłożyć patelnię Palacio i nie byłoby emocji w końcówce.Babel pisze:Imho mecz wygrał Mazzarri, ale nie zmianami, raczej filozofia jaka wpaja graczom, odnosnie rzetelnosci w wykonywaniu zawodu.
Czekam na to, kiedy zagramy z dwójką napastników od początku spotkania. Na 5 rozegranych kolejek, w trzech meczach zaczęliśmy strzelać bramki, gdy na boisku pojawił się drugi napastnik. Z Genuą za Kuzmanovicia wchodzi Icardi i strzelamy dwie bramki. Z Juventusem ten sam Icardi wchodzi za Taidera i strzelamy bramkę. Wczoraj Icardi pojawił się za Guarina i odwracamy mecz. Coś moim zdaniem jest na rzeczy



