Najbardziej chyba żal w tej układance samego zawodnika, bo jak widać, i BVB i menedżerowie nie zachowali się odpowiednio. BVB - bo obiecało transfer, licząc pewnie, że mowa o Man Utd czy innym zagranicznym klubie, menedżerowie - bo oparli się na ustnych obietnicach, zamiast wydobyć zobowiązanie na papierze. Ciekaw jestem tylko, czy faktycznie była oferta za 31 mln euro od Bayernu - jeśli tak, to BVB strzeliło sobie w stopę nie przyjmując jej, bo za rok będą musieli kupić sobie kogoś na pozycję Lewego, a ten odejdzie za darmo. A czy niezadowolony (choć po ostatecznej podwyżce humor powinien mieć lepszy) zawodnik zagra im te 31 mln euro w tym sezonie? Wątpię. No, a na dodatek skasuje ostatecznie więcej, niż miał skasować w pierwotnym zamyśle Watzkego i Zorca.
Ogólnie rzecz biorąc, nie sądzę, żeby atmosfera w Borussii poprawiła się po tym artykule, jeśli jego publikacja miała na celu ją oczyścić, to chyba jednak taki efekt nie zostanie osiągnięty. No zobaczymy.


