Jestem jestemMagnum pisze:Duch jeszcze nie ochłonął najwyraźniej
Faktycznie, to nie był jakiś wielki mecz w naszym wykonaniu, ale do cholery, mamy maksymalnie okrojoną kadrę przez urazy, graliśmy mimo wszystko z trudnym rywalem na ciężkim terenie, więc te trzy punkty cieszą podwójnie. Bardzo dobrze sprawił się Gnabry i fajnie, że Wenger - trochę z konieczności - ale na niego stawia. Klasą samą w sobie był ponownie Ramsey, który jak będzie zdrowy i forma mu nie ucieknie, to może się w tym sezonie zakręcić w granicach 20 bramek spokojnie. Chłopak strzela, asystuje, ciężko pracuje na całej szerokości boiska - palce lizać. Do formy wraca też Wilshere, co cieszy, bo początek rozgrywek miał taki sobie.
Szczerze przyznam, że więcej nerwów niż w końcówce, miałem pod koniec pierwszej połowy jak Giroud podkręcił nogę. Jak zobaczyłem rozgrzewającego się Bendtnera, to pomyślałem, oho, zaczynają się ciężkie czasu dla Arsenalu



