Kolejny męczący mecz. Znów zabrakło energii, dynamicznych składnych akcji. Znów rywal myślący tylko o obronie, któremu napastnicy są potrzebni tylko po to by latać za Pogbą i Bonuccim i ograniczać ich w rozegraniu. Jak padła bramka Torino już kompletnie nie wiedziało co ma ze sobą zrobić. Widać wcześniej się nie zastanawiali co będzie jak padnie bramka. Zresztą to 9 mecz z rzędu, w którym Toro nie potrafi strzelić gola JUVE. Szkoda, że znów bramka po błędzie sędziego, ale co na to ma poradzić JUVE? Pogba miał w następnej akcji honorowo wejść z piłką do bramki? Nikt nie oszukiwał by wymusić karnego czy pomagał sobie ręką by strzelić gola. No i dlaczego nawet po strzelonym golu nie szukali za bardzo kolejnej bramki? Taki mało przyzwoity minimalizm.
Taktycznie ten mecz też nie wypadł dobrze. Seba kariery w JUVE nie zrobi, a Tevez lepiej wyglądał gdy był cofnięty. Pogba też dużo żywszy gdy zamienił się pozycją z Vidalem. No i fajnie, że tym razem obrona nie dała przeciwnikowi tej jednej jedynej okazji po której zawsze padały bramki w ostatnich meczach.
Mało radości ostatnio JUVE sprawia...


