Dzisiaj widzieliśmy Real Carlo jaki miałem "przyjemność" oglądać w meczach Milanu. Widzowie L1 to samo pewnie powiedzą o grze PSG za czasów Włocha. Nie znam dzisiaj jednego odpowiedniego argumentu sprowadzenia Ancelottiego do Madrytu. No chyba, że spostrzeżenie Pereza wygląda dalej tak: "Ma "nazwisko" więc jest dobry". Przeciętny szkoleniowiec. Liczy na indywidualności zawodników. Nie potrafi tak zareagować jak Mou na ławce. Mimo iż Real jednak miał sytuację w drugiej połowie to trudno wyróżnić taką 100%. Były w sumie 2 - szansa Ronaldo oraz gol Jese jednak obie sytuacje były już po herbacie bo wynik brzmiał 2:0 więc myślę, że jakby nawet Cristiano strzelił to do sytuacji Jese nie doszłoby nawet bo Barca zagrałaby uważniej w końcowych minutach meczu. Taktyka Włocha też nijaka. Można już było wywnioskować na co liczy Carlo przed meczem. Zero stylu, same indywidualności. Za Mou to Pepe grał z Barcą na defensywnej pomocy, a Carlo nagle ustawił tam Ramosa. Tyle dobrze, że zdążył go szybko zdjąć z boiska bo pachniało czerwoną kartką dla Sergio. Owszem Real nie ma napastnika na którego można liczyć więc Carlo postawił na taki, a nie inny skład w ofensywie jednak ten problem można było rozwiązać sprowadzając w lecie Zlatana, a nie przepłacając Bale'a o dobre 40 mln euro. Nie było sensu i logiki w tym transferze za takie pieniądze. Isco mniemam, że miał kontuzje i dlatego nie grał bo w innym wypadku nie rozumiem tej decyzji. Brakowało też jednego elementu w taktyce. Nie było takiej furii jak za czasów Mou. Messi miał pole do popisu mimo iż nie strzelił gola to odwalił znaczącą robotę w tym meczu.
Tata natomiast wypadł bardzo fajnie, a nawet bym powiedział, że wzorowo w porównaniu z Carlo. Skład wystawił chyba idealny. Nie zgadzałem się z Mentorem w jego zapowiedzi bo twierdzę, że takiego gracza jak Iniesta nie daje się na ławkę w takim meczu. Zbyt duża stawka spotkania. Owszem w meczu mniej prestiżowym warto byłoby posadzić go na ławce jednak nie wtedy gdy na CN przyjeżdża Real Madryt. Pomysł Martino z Messim przy lewej stronie też niczego sobie. Chyba po raz pierwszy się spotkałem z taką taktyką szkoleniowca. Barca wyglądała praktycznie cały mecz fajnie w ofensywie. Jednak z pewnością ułatwiło im to taktyka Carlo która pozostawiła wiele miejsca Dumie Katalonii na boisku.
Remis dla Realu byłby dobry. Trzy punkty do Barcelony to nie byłby duży dystans, a teraz piłkarze z Madrytu muszą już odrabiać ich 6 co zmusza wręcz Real do zdobywania punktów seriami w najbliższych meczach ligowych i muszą liczyć na jakieś potknięcie Messiego i spółki w innym przypadku być może mistrz będzie znany już na przełomie listopada/grudnia czego kibice Realu nie chcieliby doświadczyć drugi raz rzędu.
Klasyk debiutantów wygrał bezapelacyjnie Neymar. Było go pełno wszędzie, a Bale'a natomiast nie ma za co wyróżniać. Od takiej klasy zawodnika wymaga się więcej niż strzelania po kibicach. Śmiało mogę powiedzieć, że najbardziej zawiódł w tym meczu właśnie Walijczyk.
Dzisiaj szczerze powiedziawszy brakowało mi tego smaczku w postaci Mou. Klasyk był całkiem inny bez niego.



