Dziwny ten mecz, Barcelona dzisiaj nie pokazala niczego wielkiego, a Real powinien to w pelni wykorzystac, tymaczem goscie za kilkaset mln euro kopia sie po raz kolejny w tym sezonie po czole. Carlo calkowicie zaszalal dzis skladem. Takie dziwne cos z Ramosem w pomocy to on sobie moze probowac z jakimis Hospitalami czy innymi Alcorconami w Pucharze Krola, a nie w meczu z Barca na Camp Nou. Dziwie sie, ze nie gral od poczatku Illarra, ktory po wejsciu na boisko byl jednym z naszych najlepszych graczy (o ile nie najlepszym). Od poczatku jego przygody z Madrytem widzialem, ze bedziemy mieli z niego pocieche, szkoda ze juz na poczatku byl niemilosiernie hejtowany tylko z tego powodu, ze kosztowal nas az tyle, ale dla mnie jest to bez watpienia czlonek pierwszej jedenastki.
Druga sprawa to wystawienie Bale'a od poczatku. Tez kompletnie niezrouzmiale dla mnie, tak jakby gral dzis tylko dlatego, ze kosztowal 91 mln. Brak zgrania z reszta druzyny, strzaly wysoko nad bramke i nic nie wnoszaca gra. Neymar dzis wypadl zdecydowanie lepiej na jego tle.
O sedziowaniu nie ma sensu pisac. Czerwo dla Ramosa czy karny dla Realu, uroki Gran Derbi...
Robi sie powoli nieciekawie, 6 pkt straty, jedyne pocieszenie jest takie, ze Barca nie gra jakos nadzwyczajnie i zawsze trafi sie jakis ewenement jak Osasuna tydzien temu i Katalonczycy te punkty potraca.


