Te gadki o różnicy klas, o lepszym futbolu to jakiś kabaret, którego chyba nawet nie warto komentować. United jak dążyli do zdobycia bramki to tłamsili Arsenal, który dzisiaj ANI RAZU nie zmusił DDG do wysiłku. Groźnie w sumie było tylko po wrzutkach Sagny, które i tak nie skończyły się nawet strzałem. Z drugiej strony była sytuacja Rooney, Smallinga i chyba mimo wszystko faul na Roo w polu karnym. Po bramce się cofnęliśmy, ale jak się okazało był to dobry wybór, bo AFC nic ciekawego nie wymyślił. Zresztą taki, a nie inny wybór Moyesa nie dziwi, bo byliśmy dzisiaj pod dużo większą presją niż przyjezdni. Udało się i to było piekielnie ważne zwycięstwo.
Do ideału brakuje, nie ma się co oszukiwać, ale to tym bardziej cieszy, że w takiej dyspozycji potrafimy pokonać drużynę, która przecież jest uznawana obecnie za najlepszą. Z tygodnia na tydzień jest jednak lepiej. Dzisiaj kapitalne zawody Jonesa i Smallinga. Szkoda, że kontuzja wymusiła zmiany w ustawieniu, bo Clev zagrał wprawdzie dobrze, ale nie wspiął się na poziom prezentowany w I części przez wychowanka Rovers. Kagawa napracował się w defensywie, ale wszyscy oczekujemy od skrzydłowego grającego dla United dużo więcej. Valencia natomiast może nie błyszczał, ale zaliczył kolejny udany mecz. Uznanie również oczywiście dla Roo
.


