Potrzebowaliśmy tego zwycięstwa. Potrzebowali go kibice United, potrzebowali go piłkarze ale najbardziej potrzebował go Moyes. Pokonaliśmy lidera, zespół, który słusznie zbiera pochwały ze wszystkich stron. Że Kanonierzy osłabieni i zmęczeni ostatnimi pojedynkami? Dla nas to nieistotne, nie przystępowaliśmy do tego pojedynku jako faworyt. Boję się pomyśleć co by było gdyby Kanonierzy nam wdusili wyrównującą bramkę w końcówce. Niby remis ale odczuwałoby się go jak porażkę. Gra wciąż pozostawia wiele do życzenia ale wreszcie pokonujemy istotnego rywala w walce o top4. To musi poprawić morale, zarówno Moyes jak i piłkarze powinni uwierzyć, że bez Fergusona też można.
Niby cofnęliśmy się głęboko w drugiej połowie, niby Arsenal taki lepszy a koniec końców to najlepsze okazje na kolejne bramki zmarnowali...Rooney i Kagawa. To tyle jeśli chodzi o różnicę klas, Arsenal dzisiaj nie zasłużył na 3 punkty co nie zmienia faktu, że są świetną drużyną na ten moment. United nie musieli wygrać tego meczu, za podział punktów nikt by nie rozdzierał koszul ale ten zespół potrzebował takiego zwycięstwa.
Na boisku niemal wszyscy po stronie United zasłużyli dzisiaj na pochwałę ale największe należą się zdecydowanie Jonesowi, który zagrał jak profesor zarówno jako DMF jak i jako stoper. Kapitalne zawody Phila. Cała defensywa dzisiaj znakomita, przez 90 minut tak naprawdę nie sprawdził De Gei. W ogóle nie wiem skąd żale o skład, idealnie dzisiaj zneutralizował poczynania Arsenalu. Zmiany akurat dzisiaj zrozumiałe, Clev dał kontrolę w środku podczas gdy Jones przeszedł na stopera, za Kagawę Giggs bo był bardziej doświadczony od Januzaja kiedy trzeba było utrzymać wynik, nie zrobi już akcji jak młody Belg ale nie zanotuje też nierozważnej straty i lepiej utrzyma piłkę w grze. Fellaini za Robina żeby Rooney mógł przejść na szpicę a Belg jako pomocnik do wzmocnienia środka i walki o górne piłki co przyniosło efekt bo po tych zmianach odzyskaliśmy kontrolę w ostatnich minutach. Dobre zmiany Moyesa.
Gorzej to dzisiaj wyglądało jeśli chodzi o przód i tu niestety wciąż wygląda to mizernie, piłka na bok i wrzutka to praktycznie wszystko czym obecnie dysponujemy. Martwi też to co robimy jak obejmujemy prowadzenie, nie potrafimy już któryś raz kontrolować meczu tylko oddajemy inicjatywę i bawimy się w obronę Częstochowy. Tak nie można.
No ale dziś nie wypada narzekać, wracamy do wyścigu o czołowe lokaty, teraz liczy się regularność i konsekwencja.Co z tego, że City nas zlało jak juniorów na Etihad jak łatwo gubią punkty gdzie indziej i są w tabeli za nami. Wygrane po 7:0 są nic nie warte jak tydzień później przegrywasz 1:0 z przedostatnią drużyną ligi, liczy się regularność, lepiej wygrać 2x po 1:0 po mękach. Zobaczymy co się teraz wydarzy w MU, oby Moyes dobrze spożytkował kapitał jaki dzisiaj zdobył.



