Boromir, ale MNIE bardziej obchodzi ów spadek,bo inaczej w ogóle bym o nim nie wiedział.
Popatrz na obecnie dwie największe partie w Polsce. Przecież je w ogóle ciężko określić, a jak już przyjdzie co do czego, to tak naprawdę wiadomo że PO to nie PiS, a PiS to - jak hardcorowo by to nie brzmiało - narodowi socjaliści. PiS nie jest prawdziwą prawicą, a PO ma to szczęście że do centrum wszystkich idzie na chama wepchać.
I co, jedna partia która ma być największą prawicową partią i druga która jest po prostu partią władzy bez jakiejkolwiek ideologii cieszą się łącznie ok 70% poparciem. Ludzie którzy je popierają najczęściej będą bronić każdej ich decyzji tylko dlatego że to "ich" decyzja. Pamiętasz tą europosłankę z PO która myślała że mówi o Kaczyńskim i jedzie po nim ostro, a później dowiaduje się że mówiła o Tusku.
Czy uważasz, że tych ludzi obchodzi PKB? Czy jakie były rzeczywiste możliwości gospodarki? Czy uważasz, że wiedzą o np. upadku Detroit? Albo o powodach zmian emerytalnych, czy tym że za kilkanaście lat ZUS w ogóle upadnie? A może myślisz że chociaż orientacyjnie są wstanie podać ile wynosi polski budżet?
Nie i głosują na "tych drugich", bo "ma być dobrze", a nie dlatego że zaczęli podsumowywać działania którejś z partii i uznali na podstawie własnej wiedzy i doświadczenia, że te poglądy są im bliższe.
A Ty mi piszesz, tak jakbym ja propagował takie zachowanie. Nie, ja po prostu stwierdzam co się sprzedaje, a gdyby matka Madzi się nie sprzedawała (czytaj: nie podnosiła sprzedaży gazety i numery z nią nie miały wyraźnie lepszej sprzedaży od innych w podobnej sytuacji), to by jej nie było. I gdyby ludzi tak pasjonowała kwestia PKB, to to gazety prawne i ekonomiczne przynosiłyby największe zyski i TV podbierałaby te tematy żeby podwyższyć oglądalność i zarabiać więcej z reklam.
Kiedyś - tu odniosę się do postu masacry - było łatwiej. Afera Rywina zrobiła wrażenie. Afera starachowicka również. Ale już ta Lepperem była widocznie mniej popularna, hazardówka została uznana prawie za normę. Po prostu takie wydarzenia straciły na znaczeniu, bo ludziom spowszedniały.
A z Kaczyńskiego śmiali się dlatego bo się obrażał. Z Komorowskiego zaczęli piać kiedy robił te swoje "Ho,ho,ho,ho!" i ten tylko jeszcze bardziej się z tego zaśmiał, to co mieli go prowokować? Przecież szpilę wtyka się tym którzy się obrażą, nie?



