Oficjalnie Massimo Moratti kończy piękną historię swojego życia jako prezydent rodziny Interu Mediolan, łza się w oku kręci, bo klub traci tożsamość pokoleniową, coś z czego od lat słynął. Było wiadome że Moratti nie zadowoli się mniejszą rolą w klubie, jednak ciężko przełknąć wiadomość że tracimy swojego Prezydenta. Otwieramy się na nowe horyzonty, pozostaje mieć jedynie nadzieje, że z tej indonezyjskiej potrawy nie pozostanie niestrawność. Wielkie wyzwanie przed Thohirem czy udźwignie ten balast, Massimo jaki był taki był, ale to duchowy ojciec dla kibiców i piłkarzy. Można by tak pisać o Morattim i pisać, ale tak na świeżo się nie da bo łzy płyną do oczu. Dziękuje za wszystko czego doświadczyłem z tym klubem dzięki tobie Grande Presidente
E
aż za serducho łapiePozostajemy do dyspozycji. Nie dlatego, że to jest firma, ale dlatego że to jest Inter. Inter to nie jest zespoł, z liderami i strukturą. Inter to uczucie, które się przenosi. Niezależnie kto będzie prezydentem, Inter pozostanie tym wszystkim w każdym aspekcie
Massimo oficjalnie zostanie honorowym prezydentem.



