Tworzymy pieprzoną historię. Pierwsza porażka z Hull City. Cały sezon jedziemy na farcie i duecie Suarez/Sturridge. Już nawet nie patrząc na to, że wyszliśmy trochę okrojonym składem - to nie powinno tak wyglądać. W grze tej drużyny nie ma naprawdę żadnego pomysłu. Jeszcze jak na boisku było całe SAS to po prostu oddawało się im piłkę i jakoś to szło. Dziś był tylko żenujący jak cała drużyna Suarez, więc czego można było się spodziewać. Każda drużyna ma jakiś określony kierunek - niektórzy grają krótko, niektórzy walą długą piłę do przodu, a my to nawet nie wiem co robimy. Gramy jakąś koślawą mieszankę tych dwóch rzeczy. Mam wrażenie, że od kiedy BR porzucił swoją ideę tiki-sraki to sam nie wie co chce od tej drużyny. Kupił obrońcę za 20 milionów, to w składzie gra mierny ostatnio Skrtel. Nakupywał Aspasów, Ilorich czy Albertów za niemałe pieniądze i żaden z nich nie gra. Moses dostał dziś kolejną szansę i znowu spierdolił. Niech nie wstaje nawet z ławki. O pomocy nie będę nawet wspominał. Już tyle razy ją krytykowałem.
W środę Norwich. Jeżeli nie zobaczę innych rozwiązań, chociaż w tej pieprzonej pomocy - to zacznę się zastanawiać co z BR jest nie tak.
I jeszcze jak wspominałem - Sturridge niedostępny do połowy sierpnia. Czarny grudzień się szykuje.



